Travellerspoint Blogi z podróży

Kaszgar

Nareszcie

sunny 28 °C

Po walce na pustyni dojechaliśmy do Kaszgaru. Droga prowadziła obrzeżami pustyni Gobi. Smagani gorącym wiatrem i palącym słońcem mknęliśmy do przodu, droga wśród palących piasków. Jutro napisze więcej . Wysiadł mi żołądek i zacząłem gotować. Przynajmniej wiem co zjem. Kupiłem Johny Walker za 85 i pijemy z Edkiem W końcu przejechalibyśmy 5000 km przez Chiny i jest co świętować. Hotel w porządku, pa pa . Zapodziewałem gdzieś USB więc nie będzie zdjęć. Czujemy się dobrze .Trzy dni laby Pozdrawiamy

Wysłane przez qvejt56 08:22 Kategoria Chile Tagged bicycle Komentarze (0)

Kucha

Sjesta

30 °C

DSCN2370.jpg
Pomimo ze do Kuchy zostawiliśmy sobie 58 km nie było łatwo dotrzeć. Wiatr i silny upal nie przyspieszał zadania. Ale jakoś poszło. Przed wjazdem spotkaliśmy samotnego jeźdźca z Litwy, któremu udzieliliśmy wskazówek jak dojechać do celu. Samotny jeździec to Valentisias, który odłączył se od Crotos i postanowił samotnie dojechać. Chwała mu za to. W Kuchy spotkaliśmy Crotosów. Hotel Trafic okazał się dobrym miejscem.
Zanim tu dojechaliśmy złapałem 3 gumę, co jest niczym w porównaniu do 13 Edka. Jechaliśmy również przez krainę Oz, czyli latały nad nami osy. Od 10 do 30. Trzy ugryzły mnie w głowę, jedna w rękę, znowu nie zatarte wspomnienia.
Dla tych co czytają moje opowieści a nie wpadają w zadumę napisze jeszcze o mojej feldze. Otóż to było takk jakbym zepsuł ją w w Katowicach i pojechał ja naprawiać do Torunia.
Mamy zapas piwa i szykujemy sie do meczu , u nas leci w o 3 w nocy ale jakoś dotrwamy. Z Sigitasem wymieniliśmy spostrzeżenia. Jest super. Pozdrawiam SŁAWKA z Zabrza , który zrobił ,mi maszt do namiotu, trzyma super. Zrób bigos i trzymaj w słoiku , wkrótce będę. Na liczniku ponad 4000. Do kawiarenki internetowej nas nie wpuścili. Pisze z pokoju hotelowego. BE HAPPY!!!!!!!!!!!!>

Wysłane przez qvejt56 06:56 Kategoria Chiny Tagged bicycle Komentarze (0)

KORLA na trasie

CHINY KU GRANICY

sunny 30 °C

Wypoczęci ruszyliśmy rano z Hotelu. Jako że trasa planowana była z górki, jedynym wrogiem mógł okazać sie wiatr. Z miasta wyjechaliśmy bez problemów a jest większe od Warszawy. Mknąc w kierunku Turpanu spotkaliśmy po drodze dwóch Nowozelandczyków. To ich pierwszy dzień na trasie, jadą do Pakistanu oraz także jadącego do Europy Japończyka. Ten już dwa miesiące w trasie, był mocno ścierany. Turpan minęliśmy z lewej i mknąc w dół, bo z 1000m do poziomu depresji – 23m pchani wiatrem, odcinek 40km pokonaliśmy z prędkością 60 km /h. Nasze rowery przez moment zamieniły sie w motory. Musilem hamować, bo prędkość dochodziła do 73 km/h i nie chciałem jechać szybciej. Tak rozpędzenie, po posiłku, wspięliśmy sie gdzieś na 400 mnpm. do biwaku. 180Km na liczniku - niezły wynik. Przed nami przecież jutro ostre szturmowanie 1730m na odcinku 40 km.
Miejsce było przepiękne w górach, ale w nocy było jakieś załamanie pogody. W namiot na przemian uderzał piasek i wiatr. Tylko patrzałem, kiedy uniesie sie w powietrze i pofrunie w siną dal. Zastanawiając się, co ja tu robie nie przespałem nocy, bo po prostu się nie dało. Rano po 5 godzinach z prędkością 7 km/h dotarliśmy do szczytu. Po drodze pewien chińczyk zatrzymał sie i poczęstował nas darmowym arbuzem, pychota. Potem jak ruszyliśmy Edek przyznał się, że proponował nam podwiezienie na szczyt. Dlaczego mi to powiedział dopiero, gdy chińczyk odjechał, czyżby nie był za mnie pewny?
Potem był zjazd w dół i gdy wydawało sie że pomkniemy dalej rozpętała sie burza piaskowa. Nie dało sie dalej jechać. Przyczajeni na stacji benzynowej odczekaliśmy trochę, by znów ze 1000m wspiąć się na 1500m - masakra. Wyczerpany na górze myślałem tylko o spaniu i spałem jak zabity za dwie noce. Licznik tylko 107 km.
Rano mkniemy dalej w kierunku Korli, skąd pisze relacje.
Droga prosta i równa. Zatrzymujemy sie w miasteczku 48 km od Korli, bo Edek złapał gumę i przy okazji zauważył że pękła mu szprycha. Udał się na wymianę szprychy do pobliskiego warsztatu. Ja integrowałem sie przy piwie z miejscowa ludnością- było nieźle. W końcu Chińczyk wymienił szprychę i po posiłku znaleźliśmy nocleg na rzeczką. Tak następnego dnia dojechaliśmy do Korli. Posiłek w KFC, Edek nawet zjadł lód z kubka z Pepsi - taki był głodny. Za dwa dni planujemy być w Kucha, gdzie chcemy spotkać Crotosów, mknących w druga stronę. Ciekawe czy sie spotkamy?

Wysłane przez qvejt56 21:25 Kategoria Chiny Tagged bicycle Komentarze (0)

Przed drugą turą

Myślę ze wypocząłem

sunny 36 °C

SSC_2481.jpg
Z ciekawostek dodam ze spotkaliśmy na trasie francuza ( na zdjęciu ) który pieszo z wózkiem przemierza Chiny i podażą na Olimpiadę. Z miejsca w którym go spotkaliśmy pozostało mu okolo 2200 km ale duże góry. Jak widać są ludzie bardziej zakręceni od nas. Pogadaliśmy trochę po polsku ( ma rodzinę w Polsce ) trochę po francusku, trochę po angielsku, ale pogadaliśmy. Kilka fotek i każdy w swoją drogę.

CSC_2489.jpg
Prawdę mówiąc marzyłem o odpoczynku i trzydniowa przerwa bardzo się przydała chociaż Edek już nerwowo przebiera nogami i studiuje mapę. Dzień poświeciliśmy na zwiedzanie. W hotelu pleno Rosjan przyjeżdżających tu na handel. Przed hotelem pełno chińczyków oferujących pomoc w zakupach mówiących po rosyjsku , można się w końcu dogadać. Nie mogą jednak zrozumieć że my na wakacjach i zwiedzamy a nie handlujemy i ciągle za nami chodzą. Zwiedziliśmy piękny park z kilkoma świątyniami, potem do KFC na ostatnie normalne żarcie. Makarony wychodzą mi już bokiem, a Edek mówi ze trzeba jeść żeby mieć siły na rower.
CSC_2491.jpg
Wrócę jeszcze do naszej podroży wywrotka Kraz. Nocne życie w Chinach jest bardzo bogate. Nic dziwnego ze nie wpuszczają obcych samochodów bo nie miały by szans przeżyć dłużej niż godzinę.
Klakson ( ponad 100 decybeli ) oznacza że należy ustąpić pierwszeństwo temu który go wydal i kropka.
Pomimo zapadających ciemności większość jechała bez świateł, reszta na pozycyjnych , przeważnie górnych, dolne może jedno świeciło. Ciekawiło mnie kiedy w końcu włącza światła. Włączyli ale od razu długie. Jezeli nie włączysz tez długich - co oznacza że jesteś oślepiany - zmieniają na krótkie. Ale długie nie włączają po minięciu sie, lecz w na jakieś 20 m przed tym. Normalna masakra. Ale jakoś jeżdżą. Przejazd przez wioski , to pełno motorów i wózków bez świateł i ludzi chodzących środkiem drogi, ja bym sie bał przejechać a oni pędza.
Powrócę tez do Pizzy Hut.
SSC_2476.jpg
Otóż wszyscy dostają sztućce i nimi jedzą, Tym razem ja moglem się przyglądać im, a nie oni jak jem pałeczkami.
Przed nami zjazd do Turpanu a potem wspinaczka w gore z depresji Turpanu na poziom 18000m na przestrzeni 52 km. Będzie co pedałować. Jeżeli się odezwę to z Kaszgaru więc nie prędzej jak za 2 tygodnie. Pozdrawiam wszystkich.
CSC_2462.jpg

Wysłane przez qvejt56 05:45 Kategoria Chiny Tagged bicycle Komentarze (1)

Trochę zdjęć

Mam dużo czasu

sunny 26 °C

Jeżeli zatrzymamy się przed sklepem lub na posiłek momentalnie jest wokół nas mnóstwo dzieci
thumb_SSC_2378.jpg
XIAN to urokliwe miasto zamknięte w starych murach gdzie przeżyłem trzęsienie ziemi.
thumb_SSC_1857.jpg
Na trasie przez wysokie przełęcze trzeba sie ciepło obrać
thumb_CSC_2376.jpg
Obozowisko na pustyni
thumb_SSC_2368.jpg
I jeszcze jedno
thumb_SSC_2366.jpg
To jedliśmy
thumb_SSC_2369.jpg
Dotarliśmy do Chińskiego Muru
thumb_SSC_2370.jpg
który trzeba było bronic
thumb_CSC_2372.jpg
Wśród kopców z podziękowaniami
thumb_SSC_2371.jpg
I w chińskim domu
thumb_SSC_2374.jpg
Budda
thumb_SSC_2377.jpg
Trzęsienie ziemi w XIAN ludzie wylegli na ulice
thumb_CSC_1854.jpg

Wysłane przez qvejt56 06:41 Kategoria Chiny Tagged bicycle Komentarze (1)

(Wpisy 6 - 10 z 20) « Strona 1 [2] 3 4 »