Travellerspoint Blogi z podróży

XI AN u podnoza gor

Dawna stolica Chin - 2 dniw Hostelu

sunny 20 °C

Po 11 dniach dotarliśmy do XI AN. Dawna stolica Chin , gdzie uciekała ostatnia cesarzowa, podczas Powstania Bokserów. Mieszkamy w zajebistym hostelu, tzn Edkowi sie podoba, mnie również, bo piwo po 2,20.
SSC_1812.jpg
Ale po koleji.
Na liczniku 1233 km od Pekinu.
Będę pisał tematami , bo nie ma ogolnej koncepcji.

Co mnie zaskoczyło ?

Pomimo tak ogromnych przestrzeni nie ma gdzie rozbić namiotu. Znalezienie dobrego miejsca czasami wymaga przejechana 20 km. Ogólnie trawa została uznana jako nieużytek i jest systematycznie plewiona na całych obszarach
wiec często pozostaje rozbić sie na glinie,jak już znajdzie się miejsce. Reszta ziemi każdy skrawek w każdym miejscu jest zasiany i uprawiany.
Tak wiec mijamy np 100km ulepionych z gliny silosów w których rosną pomidory lub truskawki.
Pomimo kraju milionów rowerów , nie ma sklepów rowerowych - dokładnie dotychczas spotkałem jeden , ale nie kopiłem potrzebnej mi dętki.
W każdym miejscu , najdłużej po 5 min jesteśmy namierzeni , nawet jakbyś wszedł do głębokiej dziury. porostu jest ich dużo.
Są uprzejmi i zaciekawieni.
Niektórzy po raz pierwszy widzą wysokiego brudnego, zarośniętego blondyna o niebieskich oczach. Momentalnie są koło nas.
Obserwują jak jemy, wchodzą za mną do sklepu by zobaczyć co kupuje, coś mówią a jak nie rozumie , piszą jakieś znaki.
Jest wyjątkowo bezpiecznie, w Terakotowej armii zostawiliśmy rowery z dobytkiem przez godzinę bez opieki, po tym co dotychczas zobaczyliśmy i nic nie zginęło !!.
SSC_1815.jpg
Ekologia
Jeżeli chcesz zobaczyć jak będzie wyglądać koniec cywilizacji przjedź do Chin. Setki ludzi. Dla zniwelowania problemu bezrobocia podstawowa jednostka robocza to cztery.
Można zaobserwować w sklepie co najmniej cztery sprzedawczynie, na stacji benzynowej na ławeczce siedzą cztery osoby, drogę naprawia 8 osób w grupie.
Tysiące osób zajmuje się trzebieniem trawy z poboczy dróg. Smog od Pekinu ciągnął sie na 300km . Niewidoczne słonce , nie wiadomo która godzina dnia.
Po rzekach zostały tylko mosty, w pustych korytach prowadzi się oczywiście intensywna uprawę. Jak już znajdzie się kawałek nie uprawianej ziemi to jest zasypana śmieciami.
Wiatr unosi kurz , tak że właściwie zatyka oddech. Jak ci ludzi w tym żyją nie wiem. Oczywiście do tego tysiące samochodów.
SSC_1814.jpg
Problemy

Edek nabył nowe opony które po 1000 km zaczynają łapać dziury . Na razie miał 8, więc nabiera wprawy. Planujemy jutro nabyć nowe opony ale nie wiem czy to się uda. Probowaliśmy 2 dni wcześniej ale w dużym mieście nie było.
Dwa razy złapał nas deszcz. 80 km w deszczu i spanie w opuszczonym domku na zwałach bambusa , zmarznięci i zdegustowani. Na szczęście pogoda wróciła . Dzisiaj okąpani i napici piwa - patrzymy z wiarą w przyszłość. Jesteśmy na 400 mnpm- przed nami w tym tygodniu góry na 2800m. U mnie dziwnie szybko ścierają się hamulce - mam zapasowe- ale nie wiem czy wystarcza mi do końca.
Z początku bolało mnie lewe udo i kolana - ale teraz jest wszystko w porządku. Sprawny wjadę w górki.

Ludzie.
Ludzie sa bardzo ciekawi i przyjaźnie nastawieni. Powszechnie jesteśmy pozdrawiani przez Hello nawet przez policjantów. Czasami wydaje mi się że pracujż jako małpa w Zoo, tak pilnie jestem obserwowany. Kiedyś pogoniony z roweru do krzaków - przez tutejsze żarcie - po minucie zostałem namierzony
przez chińczyka. Zatrzymał się , uśmiechnął i pomachał ręką, a ja w pozycji kucającej również go pozdrowiłem.
SSC_1813.jpg
Ruch.
Chińczyk używa klaksonu do kierowania sobie drogi, czym głośniej tym lepiej. Jesteśmy uwielbiani przez kierowców ciężarówek , atobusów i pracowników kolei.
Rowerzysta nie ma żadnych praw.!!
Opisze przejazd na zielonym świetle skrzyżowania.
Po zapaleniu się zielonego - jadąc na wprost - należy najpierw przepuścić jadących w prawo, następnie jadących z przeciwny strony skręcających w lewo,następnie jadących z prawej strony ( wjeżdżają na czerwonym ) skręcających w prawo.
Tak więc, na przejechanie skrzyżowania na zielonym świetle nie ma żadnych szans, należy to robić w dogodnej chwili. I tak wszyscy robią.
Widziałem skrzyżowanie z 4 policjantami , kompletnie zakorkowane !.
Rowerów jest mnóstwo więc w grupie raźniej się przebijać.

To by było na tyle- jak coś będzie, to jutro dopisze.
Pozdrawiam wszystkich
Dzisiaj zwiedzaliśmy Terakotowa Armie. Xi an to tez piękne miasto - maja Mac Donalda więc uderzyłem.

Wysłane przez qvejt56 07:24 Kategoria Chiny Tagged bicycle Komentarze (1)

Dwa dni w BeJgin

Zwiedzanie

sunny 21 °C

Jutro wyruszamy dalej. Niepewność dopiero przed nami. Wolny czas poświeciliśmy na zwiedzanie. Wbrew pozorom wielu chińczyków , zwłaszcza Chinki opanowały język angielski i ciągle jesteśmy nagabywani rożnymi propozycjami. W Hostelu jest standardowe ostrzeżenie. Proponowana jest darmowa herbata, wycieczka lub sprzedaż prac malarskich, następnie podana jest cena z księżyca i straszenie policją. Dlatego nie wchodzimy w żadne układy.
Ludzie w Pekinie nie widzą słońca. Cały dzień to potężny smog, przez który przedziera się słonce. Po tym ze jest poznajemy bo jest ciepło. Jadąc do Chin Edek opowiadał , że pewna Chinka mieszka w Polsce i wszystko jej sie podoba , nawet niebo bo są chmury. Strasznie go wyśmiałem wtedy, teraz widzę że mówiła prawdę, tu nie ma chmur tylko szare zaciągnięte niebo. Chińczycy stosują się do zasad i nie plują już na ulicy, przyłapani na tym czują zażenowanie, to widać, przecież dyrektywy nie pozwalają. Wszędzie pełno policji. Do cudzoziemców odnoszą się z obojętnością, swoich kontrolują.
Mieszkamy w fajowym hostelu w centrum miasta, prawie że apartament. Chińczycy to szalenie uprzejmi ludzi, pani recepcjonistka osobiście wyszła przed hostel by zobaczyć nasze rowery.Oczywiście rzuciliśmy wszytko i od razu na miasto. Po krótkim błądzeniu dotarliśmy do placu Tienanmen.
DSCN2078.jpg
Na placu fotka z towarzyszem Mao w otoczeniu mnóstwa policjantów. Potem spacer ulicami gwarnego Pekinu, wszędzie budki z jedzeniem tylko nie wiadomo co kupić.
Na drugi dzień ruszyliśmy w zakazane miasto. Zadeptane tysiącem chińczyków, ale bardzo mi się podobało.
Wieczorem opanowałem w końcu supermarket i pociągnąłem piwa, nawet niezłe. Przedtem poszliśmy do chińskiej knajpy coś zjeść. były obrazki więc z zamówieniem nie było problemów. Jedzenie mi niestety nie smakuje więc nie wiem jak to dalej będzie.
Na drugi dzień zwiedzanie Świątyni Nieba, też niezłe miejsce. potem uderzyłem do Mac Donalda, na normalne żarcie. to co oni tu normalnie jedzą nie nadaje się do niczego.
DSCN2077.jpg
Wieczorem na plac Tieanmen zrobić nocne fotki. Znowu zaczepiają rykszarze, sprzedawcy map i folderów, ale niezbyt natrętnie. W nocy tłum na ulicach, wszystko oświetlone. Ale wystarczy przejść parę uliczek dalej i znajdziemy tak zwane Hutongi, dzielnice małych sklejonych ze sobą domków, gdzie w okropnych warunkach żyją ludzie. Te dzielnice obecnie w centrum sa wyburzane i przez 24 h na dobę są budowane nowe hotele.
SSC_1486.jpg
Jesteśmy już spakowani. popijam piwko i pisze ten tekst.
SSC_1481.jpg
Mam trudności żeby się spakować ale jakoś to będzie . jutro 1 maj i możemy mieć kłopoty z wyjazdem
SSC_1487.jpg
SSC_1489.jpgSSC_1484.jpg
Rozmawiałem w barze z Chinką podającą piwo. Ogląda polskie seriale i bardzo jej się podobają. Edek ograł w ping ponga miejscowych wiec mamy szacunek.
Pozdrowienia.

Wysłane przez qvejt56 19:24 Kategoria Chiny Tagged bicycle Komentarze (2)

Pozdrowienia z Pekinu

Jestesmy na miejscu

all seasons in one day 18 °C

W pełnym ekwipunku spotkaliśmy sie z Edkiem na dworcu w Zabrzu w poniedziałek rano.
Nadjechał ekspres który miał nas ponieść w wir wydarzeń. Prawie 50 kg bagażu
w nieporęcznych pakunkach znikło wniesione do pociągu. Część ulokowaliśmy w przejściu, nie weszło by do
przedziału. W Warszawie przesiadka na pociąg do Moskwy Pomógł nam bagazowy za 10 złotych bo Edek nie jest
w stanie w pojedynkę zabrać się za jednym razem z bagażami. Nasz wagon zupełnie pusty
Pomimo tego konduktor zaproponował wykupienie biletu jak chcieliśmy położyć rower na wolne łózko, taka
polska gościnność, oczywiście odmówiliśmy i jakoś się pomieściliśmy w kuszetce.
Ruszyliśmy, po prawie 3 godzinach postoju na granicy białoruskiej, na wymianę podwozi dotarliśmy do
Moskwy. Otoczył na tłum bagażowych i ofert na podwiezienie na dworzec Jarosławski. Edek zaczyna
pertraktować. Tu pierwszy Zonk wyprawy. Daliśmy się nabrać na bagażowego. Po moim pytaniu - pokazał - pisało 115 rubli , więc załadowałem paczki.
Po przewiezieniu 300m zażądał 1000 rubli. Okazało się że tyle było od sztuki - ale o tym nie powiedział a
ja nie doczytałem. Nasi bagażowi to niewinne baranki przy nich.
Tak więc ostrzegam wszystkich przed draniami z Moskwy, którzy polują na biednych turystów.
Za transport musieliśmy dać 800 rubli tak więc trochę kasy na starcie poszło. Edek na to konto jak zwykle
przez dwa dni nie jadł obiadu, żeby trochę odrobić.
Na Jarosławski znowu bagażowi ale sam odniosłem bagaże do przechowalni, kolejne 200 rubli.
Potem do metra, były kłopoty z wejściem przez brami ( bo u nas nie ma metra ), ale za chwile maszerujemy
po Placu Czerwonym.
Robimy pełno fotek , potem jemy tanie pierogi.Trochę poczekaliśmy sobie na dworcu i wsiadamy do pociągu,
omijając bagażowych.
DSCN1913.jpg
W calym wagonie 18 osób, my we dwójkę w przedziale cale szczęście. Tym razem kładziemy je na wolne łózka
i chińska załoga nie ma nic przeciwko temu.
Przed wejściem do pociągu podjechał bagażowy z 4 plecakami 4 anglików . Przewiózł to 200m i zażądał 3000
po tysiąc od każdego , jednemu odpuścił. Jakbyście widzieli ich miny i niewinne miny oprawców - bagażowych
Jeszcze raz ostrzegam.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
śpimy , jemy i śpimy. Czas leci Edek opowiada że tym pociągiem w 1964 na Olimpiadę w Tokio jechali nasi
olimpijczycy. my też jedziemy na małą olimpiadę którą sobie sami zorganizowaliśmy. Historia zatacza
kolo.
Nasz wagon stal się centrum rozrywki. Na jednym z przedziałów zawisła kartka, Irish PUB Open 24 h
Mongolia to ciągła pustynia - po drodze nie było ani jednej rzeczki. Na tym wyschniętym pustkowiu wypasają
krowy które raczej przypominają psy pasterskie bo chodzą w rożnych kierunkach. Znalezienie kępki trawy w tych
warunkach, przypomina znalezienie grzyba w lesie
Na granicy z Mongolią staliśmy 3 godziny i nastąpiła pelna integracja z miejscowa ludnością
Bajkał o tej porze roku skuty lodem. Syberia szara, smutna, zaśmiecona tylko cmentarze kolorowe, tak dla
kontrastu.
W Pekinie na dworcu składamy rowery. Pompuje kolo i pęka dętka. Muszę wymieniać. Wzbudzamy ogólne
zaciekawienie, pakujemy się i wybieramy na miasto. Gps niestety nie prowadzi do celu . Kręcimy się po
mieście wśród tłumu rowerzystów. Nikt nas jednak nie zaczepia i jest spoko. Rowerzyści mają wydzielone
pasy 10 m szerokości. W pociągu wpadłem na pomysł by konduktor napisał mi nasz adres po chińsku i to nas
uratowało pokazaliśmy kartkę i dotarliśmy na miejsce. Mił Hostel , miła obsługa, cudowny pokój.
Rozpakowujemy się i udajemy na miasto. Po krótkich zawirowaniach , docieramy na Plac Tien an Main i robimy fotki z Moa. Walczyłem również z bankomatem i poddałem sie. Kurcze bez kasy. Jednak drugie podejście bingo. Na ulicach duży ruch , panuje smog odczuwalny nawet bardzo. Pełno policji i zauważalni turyści. Pełno barów z jedzeniem nie wiadomo co kupic. pałeczkami już jadłem w pociągu bo chiński wars dołączony od granicy z Mongolia oferował dwa posiłki dziennie za darmo. Po perypetiach zakupiliśmy kartki i Edek je teraz wypełnia a ja pisze na komputerze. Jak na razie jest fajnie
Pozdrawiam rodzinę że pozwoliła mi zrealizować moje marzenia, Janka i Waldka którzy zaszczepili mnie pasją podróżowania i wszystkich tych ktorzy trzymają za mnie kciuki.

Wysłane przez qvejt56 05:59 Kategoria Polska Tagged bicycle Komentarze (1)

Spakowany

W blokach startowych

W końcu w niedziele o 22 jestem spakowany. Zakupiłem plecak na żywność, bo nie można się pomieścić.
Myślę,że mam wszystko, chociaż rano muszę jeszcze kupić zeszyt na notatki.
trasacala.jpg

Zobrazowałem wysokościowo naszą trasę przez Chiny. Niezłe górki, będzie ciekawiej, klocki rozgrzane do czerwoności. Jak wygenerowałem ten diagram, trochę mnie ścięło. Damy radę, przecież nikt nie mówił, że będzie lekko!.

Wysłane przez qvejt56 13:28 Kategoria Polska Tagged bicycle Komentarze (0)

PRZYGOTOWANIA

Wielkie pakowanie.

kwiecień 18, 2008

Pakowanie w toku.

Edek jak zwykle na szpicy:

" Cześć. Jak tam pakowanie ? Mnie rower do sakwy nie wszedł. Musiałbym odkręcić kierownicę. Rower zapakowałem w czarną folię a do sakwy dałem koła od roweru oraz 4 torby rowerowe. Piątą biorę jako bagaż podręczny. Waga bagażu bez roweru - 37 kg. W tym również apteczka. Pozdrawiam - hej."

Ja mam większą ramę i rower wchodzi bez problemów, nawet koła po spuszczeniu powietrza mieszczą się do bocznych kieszeniach. Więc Edek coś przekombinował. Spakowany jestem w 67,5 % - jutro podam wagę ekwipunku.

Wysłane przez qvejt56 09:03 Kategoria Polska Tagged bicycle Komentarze (0)

(Wpisy 16 - 20 z 20) « Strona 1 2 3 [4]