Travellerspoint Blogi z podróży

Chiny

Zhangye

2500 na liczniku

sunny 21 °C

Po opuszczeniu Xi an ruszyliśmy dalej. Edek zakupił nowe opony bo stare nie nadawały się do niczego. Przed nami ostre góry.
Pogoda średnia nie za gorąco.
Zhangye to miasto gdzie Marco Polo spędził ponad rok. Mam godzinę za 2 Y, czyli 78 groszyw internetowej kafejce
Dzięki uprzejmości spotkanych studentów trafiłem do kawiarenki internetowej.
Ale po kolei. początkowo było płasko aż dostaliśmy się w kleszcze gór. Po lewej i prawej niekończące się pasmo. Jadąc drugi dzień można się nabawić klaustrofobii. Nie będę poprawiał błędów bo nie mam czasu więc nawet nie czytam jak pisze. Podczas przejeżdżania tego pasma , poprzecinanego koleją i autostradą, dostaliśmy się do 50 km korka. Nie bardzo było jak jechać więc jechaliśmy środkiem, pomiędzy ciężarówkami. Okazało się że było usypisko kamienia w 2 miejscach i droga zablokowana. Potem przyszła kolej na kolejne góry, tym razem już poważniejsze. W sumie przejechaliśmy trzy pasma - 2000 , 3023 2611 - to nasze szczytowe wysokości. Wczoraj na przykład cały czas pod górę- przewyższenie na 100 km 900m , deszcz i wiatr w oczy - masakra. Zmęczeni śpimy na wysokości 2600m - w nocy zero stopni !!!- ubrany w trzy pary spodni i cztery bluzy niestety zmarzłem. Za to dzisiaj wspaniała pogoda.
Kiedyś na trasie zaskoczył nas deszcz więc schroniliśmy się na stacji benzynowej. I tu obserwacja jak Chińczycy kupują paliwo. Otóż każdy podjeżdża z dowolnej strony , jak pszczoły do ula , tworzy się ogromny korek i wielki galimatias. Stacja ma 8 dystrybutorów a wszyscy kupują w jednym.
Teraz o jedzeniu.
Po początkowych niepowodzeniach, obfitujących wizytami w krzakach, postanowiliśmy lepiej sie odżywiać. Obecnie idzie nam to coraz lepiej . Wszystkie bary i knajpy nasze. W jednej zamówiliśmy nawet kociołek szefa, co wzbudziłó ( za 58 |) ogólny aplauz i zdjęcie z kucharzem. Obecnie jak widzimy na stole pałeczki to wchodzimy. Całkiem nieźle mi idzie jedzenie pałeczkami. Nie wiadomo co zamawiamy - pokazujemy palcem coś przynoszą. Najlepsze że za każdym razem coś innego więc smakujemy wszystkie specjały.
Opuściliśmy wstrętną cywilizację i teraz jesteśmy na prawdziwym Jedwabnym Szlaku. Spokój, cudowne widoki gór otaczających nas ze wszystkich stron.

Jesteśmy w dobrych humorach, czasami sie kłócimy ale jakoś idzie.
Gdybym jechał z podobnym do mnie nie zrobil bym polowy tej trasy. Edek ciągnie do przodu jak dobrze naoliwiona maszyna. Ostatnio kaszlał i myślałem że zwolni, ale nic z tego. Po morderczym etapie 120 km pod górę z przewyższeniem prawie kilometra stwierdził ze etap był lajtowy i puls miał na około 105 - ja opadłem do namiotu i tylko piwo mnie ratowało.
Pozdrawiam wszystkich. Jest super . Teraz mamy z górki aż do depresji więc zupełny lajt.
Chińczycy pracują siedem dni w tygodniu , sklepy sa otwarte od piątej rano. Nie ma zdanych problemów z zakupami, posiłkami . Jest pełno owoców. Wszędzie nas oglądają i przyglądają się rowerom . Maja dobra czekoladę, piwo, udka paczkowane i koloczki. Więc jest się czym odżywiać. Nie ma chleba. Sę tylko słodkie bułki, więc jem kruczka ze słodką bułka i jest mi z tym dobrze. Zdjęć robię kupę ale tym razem nie dam bo jestem na sali pełnej ludzi.
Jesteśmy zdrowi i cali i suniemy do przodu.
Żyj przygodo !!!!!!!!!

Wysłane przez qvejt56 2:01 AM Kategoria Bicycle | Chiny Komentarze (1)

XI AN u podnoza gor

Dawna stolica Chin - 2 dniw Hostelu

sunny 20 °C

Po 11 dniach dotarliśmy do XI AN. Dawna stolica Chin , gdzie uciekała ostatnia cesarzowa, podczas Powstania Bokserów. Mieszkamy w zajebistym hostelu, tzn Edkowi sie podoba, mnie również, bo piwo po 2,20.
SSC_1812.jpg
Ale po koleji.
Na liczniku 1233 km od Pekinu.
Będę pisał tematami , bo nie ma ogolnej koncepcji.

Co mnie zaskoczyło ?

Pomimo tak ogromnych przestrzeni nie ma gdzie rozbić namiotu. Znalezienie dobrego miejsca czasami wymaga przejechana 20 km. Ogólnie trawa została uznana jako nieużytek i jest systematycznie plewiona na całych obszarach
wiec często pozostaje rozbić sie na glinie,jak już znajdzie się miejsce. Reszta ziemi każdy skrawek w każdym miejscu jest zasiany i uprawiany.
Tak wiec mijamy np 100km ulepionych z gliny silosów w których rosną pomidory lub truskawki.
Pomimo kraju milionów rowerów , nie ma sklepów rowerowych - dokładnie dotychczas spotkałem jeden , ale nie kopiłem potrzebnej mi dętki.
W każdym miejscu , najdłużej po 5 min jesteśmy namierzeni , nawet jakbyś wszedł do głębokiej dziury. porostu jest ich dużo.
Są uprzejmi i zaciekawieni.
Niektórzy po raz pierwszy widzą wysokiego brudnego, zarośniętego blondyna o niebieskich oczach. Momentalnie są koło nas.
Obserwują jak jemy, wchodzą za mną do sklepu by zobaczyć co kupuje, coś mówią a jak nie rozumie , piszą jakieś znaki.
Jest wyjątkowo bezpiecznie, w Terakotowej armii zostawiliśmy rowery z dobytkiem przez godzinę bez opieki, po tym co dotychczas zobaczyliśmy i nic nie zginęło !!.
SSC_1815.jpg
Ekologia
Jeżeli chcesz zobaczyć jak będzie wyglądać koniec cywilizacji przjedź do Chin. Setki ludzi. Dla zniwelowania problemu bezrobocia podstawowa jednostka robocza to cztery.
Można zaobserwować w sklepie co najmniej cztery sprzedawczynie, na stacji benzynowej na ławeczce siedzą cztery osoby, drogę naprawia 8 osób w grupie.
Tysiące osób zajmuje się trzebieniem trawy z poboczy dróg. Smog od Pekinu ciągnął sie na 300km . Niewidoczne słonce , nie wiadomo która godzina dnia.
Po rzekach zostały tylko mosty, w pustych korytach prowadzi się oczywiście intensywna uprawę. Jak już znajdzie się kawałek nie uprawianej ziemi to jest zasypana śmieciami.
Wiatr unosi kurz , tak że właściwie zatyka oddech. Jak ci ludzi w tym żyją nie wiem. Oczywiście do tego tysiące samochodów.
SSC_1814.jpg
Problemy

Edek nabył nowe opony które po 1000 km zaczynają łapać dziury . Na razie miał 8, więc nabiera wprawy. Planujemy jutro nabyć nowe opony ale nie wiem czy to się uda. Probowaliśmy 2 dni wcześniej ale w dużym mieście nie było.
Dwa razy złapał nas deszcz. 80 km w deszczu i spanie w opuszczonym domku na zwałach bambusa , zmarznięci i zdegustowani. Na szczęście pogoda wróciła . Dzisiaj okąpani i napici piwa - patrzymy z wiarą w przyszłość. Jesteśmy na 400 mnpm- przed nami w tym tygodniu góry na 2800m. U mnie dziwnie szybko ścierają się hamulce - mam zapasowe- ale nie wiem czy wystarcza mi do końca.
Z początku bolało mnie lewe udo i kolana - ale teraz jest wszystko w porządku. Sprawny wjadę w górki.

Ludzie.
Ludzie sa bardzo ciekawi i przyjaźnie nastawieni. Powszechnie jesteśmy pozdrawiani przez Hello nawet przez policjantów. Czasami wydaje mi się że pracujż jako małpa w Zoo, tak pilnie jestem obserwowany. Kiedyś pogoniony z roweru do krzaków - przez tutejsze żarcie - po minucie zostałem namierzony
przez chińczyka. Zatrzymał się , uśmiechnął i pomachał ręką, a ja w pozycji kucającej również go pozdrowiłem.
SSC_1813.jpg
Ruch.
Chińczyk używa klaksonu do kierowania sobie drogi, czym głośniej tym lepiej. Jesteśmy uwielbiani przez kierowców ciężarówek , atobusów i pracowników kolei.
Rowerzysta nie ma żadnych praw.!!
Opisze przejazd na zielonym świetle skrzyżowania.
Po zapaleniu się zielonego - jadąc na wprost - należy najpierw przepuścić jadących w prawo, następnie jadących z przeciwny strony skręcających w lewo,następnie jadących z prawej strony ( wjeżdżają na czerwonym ) skręcających w prawo.
Tak więc, na przejechanie skrzyżowania na zielonym świetle nie ma żadnych szans, należy to robić w dogodnej chwili. I tak wszyscy robią.
Widziałem skrzyżowanie z 4 policjantami , kompletnie zakorkowane !.
Rowerów jest mnóstwo więc w grupie raźniej się przebijać.

To by było na tyle- jak coś będzie, to jutro dopisze.
Pozdrawiam wszystkich
Dzisiaj zwiedzaliśmy Terakotowa Armie. Xi an to tez piękne miasto - maja Mac Donalda więc uderzyłem.

Wysłane przez qvejt56 7:24 AM Kategoria Bicycle | Chiny Komentarze (1)

Dwa dni w BeJgin

Zwiedzanie

sunny 21 °C

Jutro wyruszamy dalej. Niepewność dopiero przed nami. Wolny czas poświeciliśmy na zwiedzanie. Wbrew pozorom wielu chińczyków , zwłaszcza Chinki opanowały język angielski i ciągle jesteśmy nagabywani rożnymi propozycjami. W Hostelu jest standardowe ostrzeżenie. Proponowana jest darmowa herbata, wycieczka lub sprzedaż prac malarskich, następnie podana jest cena z księżyca i straszenie policją. Dlatego nie wchodzimy w żadne układy.
Ludzie w Pekinie nie widzą słońca. Cały dzień to potężny smog, przez który przedziera się słonce. Po tym ze jest poznajemy bo jest ciepło. Jadąc do Chin Edek opowiadał , że pewna Chinka mieszka w Polsce i wszystko jej sie podoba , nawet niebo bo są chmury. Strasznie go wyśmiałem wtedy, teraz widzę że mówiła prawdę, tu nie ma chmur tylko szare zaciągnięte niebo. Chińczycy stosują się do zasad i nie plują już na ulicy, przyłapani na tym czują zażenowanie, to widać, przecież dyrektywy nie pozwalają. Wszędzie pełno policji. Do cudzoziemców odnoszą się z obojętnością, swoich kontrolują.
Mieszkamy w fajowym hostelu w centrum miasta, prawie że apartament. Chińczycy to szalenie uprzejmi ludzi, pani recepcjonistka osobiście wyszła przed hostel by zobaczyć nasze rowery.Oczywiście rzuciliśmy wszytko i od razu na miasto. Po krótkim błądzeniu dotarliśmy do placu Tienanmen.
DSCN2078.jpg
Na placu fotka z towarzyszem Mao w otoczeniu mnóstwa policjantów. Potem spacer ulicami gwarnego Pekinu, wszędzie budki z jedzeniem tylko nie wiadomo co kupić.
Na drugi dzień ruszyliśmy w zakazane miasto. Zadeptane tysiącem chińczyków, ale bardzo mi się podobało.
Wieczorem opanowałem w końcu supermarket i pociągnąłem piwa, nawet niezłe. Przedtem poszliśmy do chińskiej knajpy coś zjeść. były obrazki więc z zamówieniem nie było problemów. Jedzenie mi niestety nie smakuje więc nie wiem jak to dalej będzie.
Na drugi dzień zwiedzanie Świątyni Nieba, też niezłe miejsce. potem uderzyłem do Mac Donalda, na normalne żarcie. to co oni tu normalnie jedzą nie nadaje się do niczego.
DSCN2077.jpg
Wieczorem na plac Tieanmen zrobić nocne fotki. Znowu zaczepiają rykszarze, sprzedawcy map i folderów, ale niezbyt natrętnie. W nocy tłum na ulicach, wszystko oświetlone. Ale wystarczy przejść parę uliczek dalej i znajdziemy tak zwane Hutongi, dzielnice małych sklejonych ze sobą domków, gdzie w okropnych warunkach żyją ludzie. Te dzielnice obecnie w centrum sa wyburzane i przez 24 h na dobę są budowane nowe hotele.
SSC_1486.jpg
Jesteśmy już spakowani. popijam piwko i pisze ten tekst.
SSC_1481.jpg
Mam trudności żeby się spakować ale jakoś to będzie . jutro 1 maj i możemy mieć kłopoty z wyjazdem
SSC_1487.jpg
SSC_1489.jpgSSC_1484.jpg
Rozmawiałem w barze z Chinką podającą piwo. Ogląda polskie seriale i bardzo jej się podobają. Edek ograł w ping ponga miejscowych wiec mamy szacunek.
Pozdrowienia.

Wysłane przez qvejt56 7:24 PM Kategoria Bicycle | Chiny Komentarze (2)

(Wpisy 11 - 13 z 13) Poprzedni « Strona 1 2 [3]