Travellerspoint Blogi z podróży

cze 2008

Lenistwo na calego

Kirgizja

sunny 40 °C

JESTEŚMY W PODRÓŻY: 65 dni 12 godz. 18 min
CSC_31961.jpg
Na liczniku 5577km i pora odpocząć Trochę ugrzęźliśmy z powodu wiz. Za szybko przejechaliśmy Chiny. Wizę do Uzbekistanu mamy od 06 - 07 2008 wiec musimy czekać. Była z tego powodu mała awantura w Chinach, bo Edek ciągle gnał do przodu. Padły nawet słowa, że strony Edka, że każdy może jechać osobno jak komuś nie podoba się. Powiedziałem, że razem zaczęliśmy i razem skończymy. Patrząc z perspektywy czasu mimo wszystko można teraz dłużej poleniuchować wiec wszystko ma swoje dobre i złe strony. Zwłaszcza, że warunki ku temu mamy wyśmienite. Wynajęliśmy 2 pokojowe umeblowane mieszkanie po zbiciu ceny płacimy obecnie 24 złote za dobę. Jest lodówka i gaz - do woli mogę pić kawę, której nie było w chinach jak wielu innych rzeczy. W Kirgizji trzeba się meldować na okres pobytu. Na same taksówki wydaliśmy, że 500 somów. Trzeba wypisywać dwa druczki, jechać do banku, wpłacić 100 somów, zrobić ksero paszportu i czekać w paru kolejkach, aby uzyskać pieczątkę. Tą też dostaliśmy z łaską, bo od 1 lipca obowiązują wizy dla polaków i nie bardzo wiedzieli, co zrobić jak my będziemy do 7 lipca bez wiz. Ale jakoś poszło. Edek za 100 somów pospawał bagażnik. Chodzimy na basen z bardzo zimną wodą i opychamy się byle czym. Jest bardzo ciepło ponad 35 stopni. W Kirgizji było dużo Rosjan większość wyjechała, ale dużo zostało i widać ich na ulicach. Tak wiec nasza obecność nie jest juz żadna sensacją, bo można nas uznać za Rosjan i nie zwracają na nas uwagi. Do woli można porozmawia w języku rosyjskim powszechnie tu używanym. Byliśmy u fryzjera za, 50 somów bo trochę juz zarośliśmy. Samolot z Taszkientu mamy 14 lipca wiec w Baku będziemy tez 14 lipca. Tak wiec, że 4 dni spędzimy na zwiedzaniu Taszkientu. Czasu w cholerę, można wypoczywać.
Z Osh do Taszkientu to 430 km więc pojedziemy powoli, 5 dni ,po drodze jedna górka 2200 m, która trzeba przeskoczyć. Będę kończył zakupiłem wszystko na sałatkę z pomidorów i za chwile będę zajadał.
Pozdrawiam wszystkich Odezwę się na początku lipca.

Wysłane przez qvejt56 5:55 AM Kategoria Bicycle | Kirgistan Komentarze (0)

OSH 2 tygodniowy wypoczynek

Podróże pod 3000 metrów.

sunny 30 °C

Wyjeżdżając z Kaszgaru przygotowany byłem na górki. Pierwszego dnia podjechaliśmy na wysokość 2400m, by następnego dnia zdobyć 3000m - po walce z wiatrem. W miasteczku, które odwiedziliśmy po raz pierwszy kontrolowano nam paszporty. Otrzymałem pytanie -" Co tu robimy? „ - Nie bardzo wiedziałem, co odpowiedzieć po blisko 2 miesięcznym pobycie w Chinach. Trzeciego dnia po kolejnej przełęczy na wysokości 3000m, dotarliśmy do granicy z Kirgizją. Tutaj pożegnalny kociołek - chińskie danie, z którego Edek był bardzo niezadowolony. Na granicy chińskiej były małe perturbacje z drugim imieniem Edka, ale jakoś przeszliśmy. Kirgizi nie robili żadnych problemów i po chwili rozbijaliśmy namioty w górach. Przygotowany na mrozy ubrany we wszystko, co miąłem przetrwałem noc.
large_CSC_3196.jpggggg
Kirgizja to inne krajobrazy. Jakby dotknięte czarodziejską różdżka wzgórza się zielenią, dookoła trawa ptaki i pełno drobnej zwierzyny. Pełno świstaków wydających ostrzegawcze piski. Ale to, co mnie zaskoczyło to góry. Widok ośnieżonych szczytów Pamiru zastanie we wspomnieniach na zawsze. Kirgiskie dzieci pozdrawiają każdego a ludzie zapraszają do rozmowy. Po 10 km skończył się asfalt i przez kolejne trzy dni walczymy z kamieniami kurzem i dziurami na drodze. Edka ponosi - macha do siebie ręką i cos wyzywa - ta droga go wykańcza.
Na drodze spotkaliśmy 6 motocyklistów z Niemiec i rowerzystę francuza- 4miesiące na trasie, jadącego do Wietnamu.
Pierwszego dnia zdobyliśmy przełęcz na na wysokości 3400 m i po malej walce z wiatrem oraz prowadząc rower około 10km-bo kompletnie nie dało się jechać, dojechaliśmy do miasteczka. Wybiegł chłopiec i zaprosił nas do domu.Za 150 sowom (10zl) spaliśmy - chociaż tez było bardzo zimno w pokoju na dywanach ( 3200 mnpm). Zjedliśmy po 2 miesiącach kartofle z jajkiem a rano jajecznice. Drugie dnia była przełęcz na wysokości 3608 m -dwie godziny mocnego podjazdu. U góry złapał nas deszcz i było bardzo zimno. Kirgiz zaprosił nas do jurty - napalił w piecu i rozegraliśmy partyjkę w warcaby. Po godzinie ruszyliśmy w drogę - piękny 80km zjazd w dół z bardzo malowniczymi widokami. Po dotarciu do miasteczka ( 1700 mnpm.) mały posiłek i hotel - przypominający wyprawy do Ukrainy -czyli są tylko łóżka i nic więcej -normalna masakra, ale nie dla nas. Zrobiliśmy flaszkę z gospodarzem pogadali o wszystkim. Rano w drogę i niestety znów górki, przełęcz 2400m. Potem w dół, ale droga masakra. Po przejeździe samochodu jeden wielki kurz a na drodze tarka. Jednym słowem Kirgizja to jedna wielka góra, bez dróg. Po przyjechaniu do OSH poszedłem do Hotelu, ale pani jak mnie zobaczyła brudnego i zakurzonego powiedziała ze nie ma miejsc ha ha ha.
Znaleźli się zaraz ludzie i wynajęliśmy mieszkanie na razie na trzy dni po 10 dolarów za noc od osoby. Nawet nieźle
Osh to 200 tys. miasto parterowych i 2pietrowych domków. Zjedliśmy mielonego z ziemniakami i surówka, wypili piwo, zjedli lody i poczuli się dobrze. Nareszcie normalne jedzenie i normalne smaki.
W Osh będziemy do 6 lipca, czyli dwa tygodnie. Wypocznę i wyrównam opaleniznę. Jutro napisze coś więcej, co robimy. Edkowi na tych wybojach rozleciał się bagażnik i będzie musiał coś kombinować
Moje kłopoty żołądkowe dawno się skończyły - myślę ze przeziębiłem żołądek zimną gazowaną colą na pustyni, którą piłem litrami. Nawet Edek ze swym żelaznym żołądkiem miął kłopoty i jak ognia unika w Osh kitajskich knajp.
To ciekawy kraj - pół litra kosztuje 50 somów (15somow-1 zloty), ale sok litrowy i mleko litrowe też kosztuje 50 somów, natomiast piwo kosztuje 30 somów. Ale żarcie normalne.
Pozdrawiam sympatyków mamy się dobrze, rowery również, jest upalnie i wokół pełno pięknych Kirgizek.
Na razie.

Wysłane przez qvejt56 5:01 AM Kategoria Bicycle | Kirgistan Komentarze (0)

Kirgizja

Górki

sunny 24 °C

Przeglądamy mapę i jest ze trzy przełęcze po 3000 m do przejechania żeby wydostać sie z Chin. No, ale wypoczęci damy rade.
Dzisiaj opanowałem chińskiego Mac Donalda i jedzenie w normie. Wypoczywam i oglądam telewizje, wieczorem mecz. Żołądek jeszcze pobolewa, ale jest lepiej. Zwiedziliśmy meczet w Kaszgarze i przejechałem się na wielbłądzie. Edek zmienił tylną oponę z przednią, bo juz miął trochę zjechaną. Przy okazji rano stwierdził ze nie ma w tyle powietrza. Znowu robota. Hotel taki sobie, ale można wytrzymać. Ludzie nie zwracają na nas uwagi, jest z 20 obcokrajowców.
Wrzucam parę fotek, bo kupiłem za 2 zloty nowe USB
Pozdrawiam i ściskam.!@

Stary cmentarz muzułmański
SSC_2801.jpg
Przydrożny FAST FOOD - masakra jak przyjrzy się sie z bliska
SSC_2799.jpg
Można podróżować osiołkiem
CSC_2796.jpg
Wygląda zachęcająco - ale ile można jeść to samo
SSC_2797.jpg
Ucieczka przed upalę pustyni pod most - jedyny cię w okolicy - dobrze jest mięć co pic!!!!!
CSC_2793.jpg
Drogowskaz do Kaszgaru - zostało 285 km
CSC_2794.jpg
Tak mieszkają - tylko łóżko i dywany - żadnych mebli - stad ta populacja!!!
SSC_2800.jpg
Handlują czym się da
SSC_2798.jpg
Nie tylko my leżeliśmy na pustyni
SSC_2804.jpg
Zarząd Crotos i ja
SSC_2802.jpg
Rzuciłem rower
SSC_2855.jpg
Rzeźnik - mięso nie w lodowce lecz na słońcu
SSC_2856.jpg
Jeszcze raz kupcy
CSC_2860.jpg

Wysłane przez qvejt56 4:36 AM Kategoria Bicycle | Chiny Komentarze (0)

Chiny końcówka

Kaszgar

sunny 23 °C

Powoli kończy sie nasz etap chiński. Do granicy pozostało 250 km górzystego odcinka, który mamy zamiar pokonać w trzy dni.
FSCN2469.jpg
Pustynia Gobi została pokonana. Smagani gorącym wiatrem i przypalani słońcem, dziennie wypijaliśmy od 3 do 5 l płynów i to było mało. Brak wody to coś okropnego i nie życzę doznać tego doświadczenia innym. Dobrze jest mięć obok siebie wieczorem w namiocie butelkę płynu, śpi sie spokojniej.
Spotkanie z Crotosami przebiegło spokojnie. Wymieniliśmy w wspomnienia i uwagi odnośnie trasy. Wieczorem oglądałem mecz z Niemcami.
Edek wyrzucił gaz i żywi sie w przydrożnych barach, ale ile można jeść makaron? Przeszedłem na gotowanie zwłaszcza ze serwowane jedzenie jest często nieświeże i nawet Edek, który ma żelazny żołądek czasami narzeka.
FSCN2470.jpg
=======Kucharz z dzieckiem w przydrożnym barze =====
Ja gotuje zupki i przynajmniej wiem, co jem.
Wizę uzbecka mamy od 7 lipca wiec mamy sporo czasu do spędzenia w Kirgizji, która od lipca wprowadziła wizy również dla polaków.
Kaszgar to spokojne miasto, jedzenia jest o wiele lepsze. Pozwiedzaliśmy wszystkie bazary. Zrobiłem małee pranie a wieczorem patrzymy na mecze. Pozwoliliśmy sobie na butelkę koniaku by uczcić nasze 5000 km po Chinach i szczęśliwe jego zakończenie. Trochę pobolewa mnie żołądek, ale myślę że z tego wyjdę.

FSCN2468.jpg

Wysłane przez qvejt56 6:21 AM Kategoria Bicycle | Chiny Komentarze (1)

Kaszgar

Nareszcie

sunny 28 °C

Po walce na pustyni dojechaliśmy do Kaszgaru. Droga prowadziła obrzeżami pustyni Gobi. Smagani gorącym wiatrem i palącym słońcem mknęliśmy do przodu, droga wśród palących piasków. Jutro napisze więcej . Wysiadł mi żołądek i zacząłem gotować. Przynajmniej wiem co zjem. Kupiłem Johny Walker za 85 i pijemy z Edkiem W końcu przejechalibyśmy 5000 km przez Chiny i jest co świętować. Hotel w porządku, pa pa . Zapodziewałem gdzieś USB więc nie będzie zdjęć. Czujemy się dobrze .Trzy dni laby Pozdrawiamy

Wysłane przez qvejt56 8:22 AM Kategoria Bicycle | Chile Komentarze (0)

(Wpisy 1 - 5 z 10) Strona [1] 2 » Następny