Travellerspoint Blogi z podróży

Pozdrowienia z Pekinu

Jestesmy na miejscu

all seasons in one day 18 °C

W pełnym ekwipunku spotkaliśmy sie z Edkiem na dworcu w Zabrzu w poniedziałek rano.
Nadjechał ekspres który miał nas ponieść w wir wydarzeń. Prawie 50 kg bagażu
w nieporęcznych pakunkach znikło wniesione do pociągu. Część ulokowaliśmy w przejściu, nie weszło by do
przedziału. W Warszawie przesiadka na pociąg do Moskwy Pomógł nam bagazowy za 10 złotych bo Edek nie jest
w stanie w pojedynkę zabrać się za jednym razem z bagażami. Nasz wagon zupełnie pusty
Pomimo tego konduktor zaproponował wykupienie biletu jak chcieliśmy położyć rower na wolne łózko, taka
polska gościnność, oczywiście odmówiliśmy i jakoś się pomieściliśmy w kuszetce.
Ruszyliśmy, po prawie 3 godzinach postoju na granicy białoruskiej, na wymianę podwozi dotarliśmy do
Moskwy. Otoczył na tłum bagażowych i ofert na podwiezienie na dworzec Jarosławski. Edek zaczyna
pertraktować. Tu pierwszy Zonk wyprawy. Daliśmy się nabrać na bagażowego. Po moim pytaniu - pokazał - pisało 115 rubli , więc załadowałem paczki.
Po przewiezieniu 300m zażądał 1000 rubli. Okazało się że tyle było od sztuki - ale o tym nie powiedział a
ja nie doczytałem. Nasi bagażowi to niewinne baranki przy nich.
Tak więc ostrzegam wszystkich przed draniami z Moskwy, którzy polują na biednych turystów.
Za transport musieliśmy dać 800 rubli tak więc trochę kasy na starcie poszło. Edek na to konto jak zwykle
przez dwa dni nie jadł obiadu, żeby trochę odrobić.
Na Jarosławski znowu bagażowi ale sam odniosłem bagaże do przechowalni, kolejne 200 rubli.
Potem do metra, były kłopoty z wejściem przez brami ( bo u nas nie ma metra ), ale za chwile maszerujemy
po Placu Czerwonym.
Robimy pełno fotek , potem jemy tanie pierogi.Trochę poczekaliśmy sobie na dworcu i wsiadamy do pociągu,
omijając bagażowych.
DSCN1913.jpg
W calym wagonie 18 osób, my we dwójkę w przedziale cale szczęście. Tym razem kładziemy je na wolne łózka
i chińska załoga nie ma nic przeciwko temu.
Przed wejściem do pociągu podjechał bagażowy z 4 plecakami 4 anglików . Przewiózł to 200m i zażądał 3000
po tysiąc od każdego , jednemu odpuścił. Jakbyście widzieli ich miny i niewinne miny oprawców - bagażowych
Jeszcze raz ostrzegam.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
śpimy , jemy i śpimy. Czas leci Edek opowiada że tym pociągiem w 1964 na Olimpiadę w Tokio jechali nasi
olimpijczycy. my też jedziemy na małą olimpiadę którą sobie sami zorganizowaliśmy. Historia zatacza
kolo.
Nasz wagon stal się centrum rozrywki. Na jednym z przedziałów zawisła kartka, Irish PUB Open 24 h
Mongolia to ciągła pustynia - po drodze nie było ani jednej rzeczki. Na tym wyschniętym pustkowiu wypasają
krowy które raczej przypominają psy pasterskie bo chodzą w rożnych kierunkach. Znalezienie kępki trawy w tych
warunkach, przypomina znalezienie grzyba w lesie
Na granicy z Mongolią staliśmy 3 godziny i nastąpiła pelna integracja z miejscowa ludnością
Bajkał o tej porze roku skuty lodem. Syberia szara, smutna, zaśmiecona tylko cmentarze kolorowe, tak dla
kontrastu.
W Pekinie na dworcu składamy rowery. Pompuje kolo i pęka dętka. Muszę wymieniać. Wzbudzamy ogólne
zaciekawienie, pakujemy się i wybieramy na miasto. Gps niestety nie prowadzi do celu . Kręcimy się po
mieście wśród tłumu rowerzystów. Nikt nas jednak nie zaczepia i jest spoko. Rowerzyści mają wydzielone
pasy 10 m szerokości. W pociągu wpadłem na pomysł by konduktor napisał mi nasz adres po chińsku i to nas
uratowało pokazaliśmy kartkę i dotarliśmy na miejsce. Mił Hostel , miła obsługa, cudowny pokój.
Rozpakowujemy się i udajemy na miasto. Po krótkich zawirowaniach , docieramy na Plac Tien an Main i robimy fotki z Moa. Walczyłem również z bankomatem i poddałem sie. Kurcze bez kasy. Jednak drugie podejście bingo. Na ulicach duży ruch , panuje smog odczuwalny nawet bardzo. Pełno policji i zauważalni turyści. Pełno barów z jedzeniem nie wiadomo co kupic. pałeczkami już jadłem w pociągu bo chiński wars dołączony od granicy z Mongolia oferował dwa posiłki dziennie za darmo. Po perypetiach zakupiliśmy kartki i Edek je teraz wypełnia a ja pisze na komputerze. Jak na razie jest fajnie
Pozdrawiam rodzinę że pozwoliła mi zrealizować moje marzenia, Janka i Waldka którzy zaszczepili mnie pasją podróżowania i wszystkich tych ktorzy trzymają za mnie kciuki.

Wysłane przez qvejt56 5:59 AM Kategoria Bicycle | Polska

Wyślij ten wpis.FacebookStumbleUponRedditDel.icio.usIloho

Spis treści

Komentarze

Witaj druhu pozdrawiamy Cię i trzymamy kciuki, częściej pisz do Janka martwimy się o was ale wierzymy że pokonacie wszelkie przeciwności(jakby co to 5 yuanów do ręki i wiesz co dalej )
Ps. Pozdrowienia od "JOHANBIKERS"

29.04.2008 przez komandir

This blog requires you to be a logged in member of Travellerspoint to place comments.

Enter your Travellerspoint login details below

( What's this? )

If you aren't a member of Travellerspoint yet, you can join for free.

Join Travellerspoint