Kucha
Sjesta
08.06.2008 30 °C

Pomimo ze do Kuchy zostawiliśmy sobie 58 km nie było łatwo dotrzeć. Wiatr i silny upal nie przyspieszał zadania. Ale jakoś poszło. Przed wjazdem spotkaliśmy samotnego jeźdźca z Litwy, któremu udzieliliśmy wskazówek jak dojechać do celu. Samotny jeździec to Valentisias, który odłączył se od Crotos i postanowił samotnie dojechać. Chwała mu za to. W Kuchy spotkaliśmy Crotosów. Hotel Trafic okazał się dobrym miejscem.
Zanim tu dojechaliśmy złapałem 3 gumę, co jest niczym w porównaniu do 13 Edka. Jechaliśmy również przez krainę Oz, czyli latały nad nami osy. Od 10 do 30. Trzy ugryzły mnie w głowę, jedna w rękę, znowu nie zatarte wspomnienia.
Dla tych co czytają moje opowieści a nie wpadają w zadumę napisze jeszcze o mojej feldze. Otóż to było takk jakbym zepsuł ją w w Katowicach i pojechał ja naprawiać do Torunia.
Mamy zapas piwa i szykujemy sie do meczu , u nas leci w o 3 w nocy ale jakoś dotrwamy. Z Sigitasem wymieniliśmy spostrzeżenia. Jest super. Pozdrawiam SŁAWKA z Zabrza , który zrobił ,mi maszt do namiotu, trzyma super. Zrób bigos i trzymaj w słoiku , wkrótce będę. Na liczniku ponad 4000. Do kawiarenki internetowej nas nie wpuścili. Pisze z pokoju hotelowego. BE HAPPY!!!!!!!!!!!!>







