Travellerspoint Blogi z podróży

KORLA na trasie

CHINY KU GRANICY

sunny 30 °C

Wypoczęci ruszyliśmy rano z Hotelu. Jako że trasa planowana była z górki, jedynym wrogiem mógł okazać sie wiatr. Z miasta wyjechaliśmy bez problemów a jest większe od Warszawy. Mknąc w kierunku Turpanu spotkaliśmy po drodze dwóch Nowozelandczyków. To ich pierwszy dzień na trasie, jadą do Pakistanu oraz także jadącego do Europy Japończyka. Ten już dwa miesiące w trasie, był mocno ścierany. Turpan minęliśmy z lewej i mknąc w dół, bo z 1000m do poziomu depresji – 23m pchani wiatrem, odcinek 40km pokonaliśmy z prędkością 60 km /h. Nasze rowery przez moment zamieniły sie w motory. Musilem hamować, bo prędkość dochodziła do 73 km/h i nie chciałem jechać szybciej. Tak rozpędzenie, po posiłku, wspięliśmy sie gdzieś na 400 mnpm. do biwaku. 180Km na liczniku - niezły wynik. Przed nami przecież jutro ostre szturmowanie 1730m na odcinku 40 km.
Miejsce było przepiękne w górach, ale w nocy było jakieś załamanie pogody. W namiot na przemian uderzał piasek i wiatr. Tylko patrzałem, kiedy uniesie sie w powietrze i pofrunie w siną dal. Zastanawiając się, co ja tu robie nie przespałem nocy, bo po prostu się nie dało. Rano po 5 godzinach z prędkością 7 km/h dotarliśmy do szczytu. Po drodze pewien chińczyk zatrzymał sie i poczęstował nas darmowym arbuzem, pychota. Potem jak ruszyliśmy Edek przyznał się, że proponował nam podwiezienie na szczyt. Dlaczego mi to powiedział dopiero, gdy chińczyk odjechał, czyżby nie był za mnie pewny?
Potem był zjazd w dół i gdy wydawało sie że pomkniemy dalej rozpętała sie burza piaskowa. Nie dało sie dalej jechać. Przyczajeni na stacji benzynowej odczekaliśmy trochę, by znów ze 1000m wspiąć się na 1500m - masakra. Wyczerpany na górze myślałem tylko o spaniu i spałem jak zabity za dwie noce. Licznik tylko 107 km.
Rano mkniemy dalej w kierunku Korli, skąd pisze relacje.
Droga prosta i równa. Zatrzymujemy sie w miasteczku 48 km od Korli, bo Edek złapał gumę i przy okazji zauważył że pękła mu szprycha. Udał się na wymianę szprychy do pobliskiego warsztatu. Ja integrowałem sie przy piwie z miejscowa ludnością- było nieźle. W końcu Chińczyk wymienił szprychę i po posiłku znaleźliśmy nocleg na rzeczką. Tak następnego dnia dojechaliśmy do Korli. Posiłek w KFC, Edek nawet zjadł lód z kubka z Pepsi - taki był głodny. Za dwa dni planujemy być w Kucha, gdzie chcemy spotkać Crotosów, mknących w druga stronę. Ciekawe czy sie spotkamy?

Wysłane przez qvejt56 21:25 Kategoria Chiny Tagged bicycle

Wyślij ten wpis.FacebookStumbleUpon

Spis treści

Bądź pierwsza(y) komentując ten wpis.

This blog requires you to be a logged in member of Travellerspoint to place comments.

Enter your Travellerspoint login details below

( What's this? )

If you aren't a member of Travellerspoint yet, you can join for free.

Join Travellerspoint