Przed drugą turą
Myślę ze wypocząłem
02.06.2008
36 °C

Z ciekawostek dodam ze spotkaliśmy na trasie francuza ( na zdjęciu ) który pieszo z wózkiem przemierza Chiny i podażą na Olimpiadę. Z miejsca w którym go spotkaliśmy pozostało mu okolo 2200 km ale duże góry. Jak widać są ludzie bardziej zakręceni od nas. Pogadaliśmy trochę po polsku ( ma rodzinę w Polsce ) trochę po francusku, trochę po angielsku, ale pogadaliśmy. Kilka fotek i każdy w swoją drogę.

Prawdę mówiąc marzyłem o odpoczynku i trzydniowa przerwa bardzo się przydała chociaż Edek już nerwowo przebiera nogami i studiuje mapę. Dzień poświeciliśmy na zwiedzanie. W hotelu pleno Rosjan przyjeżdżających tu na handel. Przed hotelem pełno chińczyków oferujących pomoc w zakupach mówiących po rosyjsku , można się w końcu dogadać. Nie mogą jednak zrozumieć że my na wakacjach i zwiedzamy a nie handlujemy i ciągle za nami chodzą. Zwiedziliśmy piękny park z kilkoma świątyniami, potem do KFC na ostatnie normalne żarcie. Makarony wychodzą mi już bokiem, a Edek mówi ze trzeba jeść żeby mieć siły na rower.
Wrócę jeszcze do naszej podroży wywrotka Kraz. Nocne życie w Chinach jest bardzo bogate. Nic dziwnego ze nie wpuszczają obcych samochodów bo nie miały by szans przeżyć dłużej niż godzinę.
Klakson ( ponad 100 decybeli ) oznacza że należy ustąpić pierwszeństwo temu który go wydal i kropka.
Pomimo zapadających ciemności większość jechała bez świateł, reszta na pozycyjnych , przeważnie górnych, dolne może jedno świeciło. Ciekawiło mnie kiedy w końcu włącza światła. Włączyli ale od razu długie. Jezeli nie włączysz tez długich - co oznacza że jesteś oślepiany - zmieniają na krótkie. Ale długie nie włączają po minięciu sie, lecz w na jakieś 20 m przed tym. Normalna masakra. Ale jakoś jeżdżą. Przejazd przez wioski , to pełno motorów i wózków bez świateł i ludzi chodzących środkiem drogi, ja bym sie bał przejechać a oni pędza.
Powrócę tez do Pizzy Hut. 
Otóż wszyscy dostają sztućce i nimi jedzą, Tym razem ja moglem się przyglądać im, a nie oni jak jem pałeczkami.
Przed nami zjazd do Turpanu a potem wspinaczka w gore z depresji Turpanu na poziom 18000m na przestrzeni 52 km. Będzie co pedałować. Jeżeli się odezwę to z Kaszgaru więc nie prędzej jak za 2 tygodnie. Pozdrawiam wszystkich.








Oj będzie o czym rozmawiać na weselu
Pozdrawiamy: Rodzinka+ znajomi
Niech Pan Bóg nad wami czuwa!
03.06.2008 przez poooc