PROBLEMY PROBLEMY
Czyli jak dostaliśmy się do Urumczi
01.06.2008
29 °C
To był kolejny piękny dzień podroży. Gdzieś kolo 10 rano z mojego roweru zaczęły wydobywać się dziwne dźwięki. Zatrzymałem się i sprawdziłem kola. Przednie w porządku, ale na tylnim w jednym miejscu na feldze pokazało się wybrzuszenie. Odpiąłem hamulec tylni i ruszyliśmy dalej z myślą że wyprostuje felgę na biwaku. Niestety felga dogorywała . Po godzinie była juz pęknięta na obrzeżu na długości okolo 5cm.
Jechałem dopóki nie uszkodziłem dwóch dętek. Dojechałem do 3720 km drogi 312 i na poboczu siadłem zrezygnowany. Po naradzie ustaliliśmy ze jadę stopem do najbliższego miasta , a Edek dojedzie. Przez dwie godziny nikt sie jednak nie zatrzymał , kierowcy tylko nas pozdrawiali. W akcie desperacji skleiłem jakoś dętkę i zaczęliśmy prowadzić rowery , w nadziei że za zakrętem wydarzy się jakiś cud , na który nie liczyłem. Podobnie miałem w Estonii i strasznie trudno o dobra felgę rozmiaru 28.
Los jednak nad nami czuwa. Za zakrętem był punkt kontroli drogowej ( pleno tu takich )i ulitowali sie nad nami policjanci. Dali pic , porobili zdjęcia i powiedzieli ze załatwią przewóz. Po chwili pokazuje potężna wywrotkę typu KRAZ że nas zabierze. Dodatkowo mówią że trzeba jechać do dużego miasta żeby dostać taką felgę, czyli do oddalonego o 430 Urumczi, mijając Turpan. Bagaże na pakę my do szoferki. Kierowca jedzie nie prędzej niż 60 km / h. O 24 zatrzymuje sie gdzieś przed Turpanem, jemy w barze makaron i idziemy do domu noclegowego. Wywołaliśmy mała panikę ale jakoś nas wpuścili. Rano w drogę i przed Urumczi znowu punkt kontroli i dalej nas nie puszczaja. Tym razem pani policjant mówi że takim samochodem nie możemy wjechać do miasta ale załatwi inny z dojazdem do Hotelu. Po chwili jesteśmy przed Hotelem. Dodam tylko że wszystkie przejazdy były za darmo, tak załatwiali to policjanci.
W super Hotelu zatrzymaliśmy sie na trzy dni żeby wypocząć. Ja łapiąc okazje zabrałem kolo i kazałem się zawieść do sklepu rowerowego,gdzie dopiero w drugim po poszukiwaniach w całej okolicy przyniósł felgę i mam sprawny rower.
Poszło wyjątkowo gładko, a jeszcze 24 godziny temu siedziałem w rowie obok pękniętej felgi, w skwarze i kurzu. Z tylu przyglądało mi sie stado wielbłądów, uśmiechając sie pod nosem. - co ty tu robisz w tych Chinach ?
We wtorek ruszamy dalej.
Za felgę zapłaciłem 220 Y czyli okolo 80 złotych.
Hotel full wypas, miasto tez niezle. Jest bardzo upalnie. Wypoczywamy i opychamy sie. Jest Pizza Hut i KFC
Do Pizza Hut robiliśmy trzy podejscia, bo taka jest kolejka i są zapisy. Ale nareszcie normalne żarcie. Ale jeszcze miesiąc będę musiał jeść ten ich makaron, zielona cebulkę i bambus.
Pozdrawiam.
Edek już nerwowy że za długo wypoczywamy. Kirgizja wprowadziła wizy od lipca więc musimy być na granicy przed końcem miesiąca, a przed nami wysokie góry i wspinaczka z depresji na wysokość 3000m
Pozdrawiam z sympatycznych i kolorowych CHIN.
Właśnie obok w kawiarence dziewczyna ogląda KOD DaVINCi z chińskimi napisami i na pewno nie wie ze jestem z Polski







