Travellerspoint Blogi z podróży

Kirgizja szkic z pobytu

Taszkient i do domu

sunny 30 °C

Kirgizja to kraj o powierzchni większej od Polski, jednak 90% zajmują góry. Nieliczne miasta skupiają większość ludności. Brak pracy powoduje ze około 80 % z nich pracuje w Rosji, gdzie chętnie ich przyjmują zwłaszcza, że rozmawiają po rosyjsku. Rosjanie generalnie wyjechali, ale sporo ich jeszcze zostało. Na ulicach sporo BMW i Mercedesów, ale nie nowych, import z drugiej reki. W Uzbekistanie jest fabryka Daewoo wiec wszystkie tutejsze taksówki to TICO. Taksówki nie maja taksometrów, wsiadasz i ustalasz cenę, bardzo pouczające, zwłaszcza, że nie wiesz ile kosztuje kurs. Są też i marszrutki po 5 somów, z których wszyscy korzystają. W Kirgizji jest pełno rożnych narodowości i każda nosi swoją czapkę. Nie ma z tego powodu żadnych niesnasek. Brat gospodyni, u której wynajęliśmy mieszkanie zaoferował się pokazać nam miasto. Byliśmy na wzgórzu nad miastem. Legenda głosi ze prorok Sulejman lecąc nad Kirgizją zatrzymał się na tej górze i tak powstało miasto. Atrakcją góry jest wąska 10m pieczarka, do której należy wejść i wypowiedzieć życzenie, oraz 3m skala, po której należy na leżąco trzy razy zjechać i przechodzą wszelkie boleści. Oczywiście i jednego i drugiego spróbowaliśmy. Następnego dnia poszliśmy na wesele. Ludzie tutaj to muzułmanie. Mieszkamy obok meczetu i rano budzi nas śpiew mułły. Kiedyś muzułmanin musiał modlić się 30 razy w ciągu dnia, teraz zrobili ze pięć razy, żeby mógł jeszcze pracować. Rodzice pozwalają spotkać sie młodym i ci ustalają czy sie pobiorą. Kirgiz żeni sie jak ma około 28 - 30 lat i bierze 18 letnia pannę. Pytałem, mi należałaby sie 25 latka. Pan młody daje mieszkanie, rodzice panny młodej muszą je umeblować. Jak panna nie ma pieniędzy na to zostaje stara panną! Ale jak kawaler bardzo zakochany, urządza mieszkanie na swój koszt, czyli wsio normalnie. Przeciętny Kirgiz, z którym rozmawiałem ma od czterech do sześciu dzieci, ale bywa i dziesięć. Tak wiec pomimo braku pracy naród jest pracowity.
Pijąc rano piwko i przyglądając się sie ulicy stwierdziłem ze wystarczy tych wojaży. Tak wiec po przejechaniu 430 km do Taszkientu, zakończę moja podroż. Dzisiaj kupiłem bilet powrotny przez Istambuł i 14 lipca będę w Warszawie. Jest jeszcze czas żeby resztę planów wykonać w innym terminie i czasie. Bilet kosztuje 800 dolarów, ciekawe, co z nadbagażem. Patrząc na ulice zauważyłem prywatnego Mercedesa, z którego wysiadł policjant w pełnym rynsztunku. Stojąc na skraju drogi zatrzymywał wybrane pojazdy. Kierowcy po zatrzymaniu sie podchodzili do otwartych tylnych drzwi i dawali kasę siedzącej tam osobie. Jeden nawet musiał włożyć 6 butelek wody do bagażnika Mercedesa. Po 2 godzinach pojechali dalej, w każdym bądź razie policji to nie przypominało tylko ściganie daniny. Taki kraj.
Będę kończył - za dziesięć dni zjem schabowego i będę oglądał zdjęcia z wyprawy, a mam ich prawie 2 tysiące.
Pozdrawiam sympatyków i tych wszystkich, których zawiodłem.
Śniadanie zjada sie na dywanach

DSC_3039.jpg

Kirgiz chodzi w narodowej czapce pomimo ciepła
DSC_3209.jpg

Do ogrzewania jurt używają węgla - ten po dużej zawartości kleju rozpoznałem jako z kopalni Makoszowy w Zabrzu
DSC_3019.jpg

Zjazd po leczniczej skale usuwa wszelkie dolegliwości
DSC_3235.jpg

Wejście do pieczary, gdzie można składać życzenia które się spełniają
DSC_3244.jpg

Wesele, tym razem w uzbeckiej czapce - Uzbeków tu sporo
DSC_3301.jpg

Wysłane przez qvejt56 00:51 Kategoria Kirgistan Tagged bicycle Komentarze (1)

Lenistwo na calego

Kirgizja

sunny 40 °C

JESTEŚMY W PODRÓŻY: 65 dni 12 godz. 18 min
CSC_31961.jpg
Na liczniku 5577km i pora odpocząć Trochę ugrzęźliśmy z powodu wiz. Za szybko przejechaliśmy Chiny. Wizę do Uzbekistanu mamy od 06 - 07 2008 wiec musimy czekać. Była z tego powodu mała awantura w Chinach, bo Edek ciągle gnał do przodu. Padły nawet słowa, że strony Edka, że każdy może jechać osobno jak komuś nie podoba się. Powiedziałem, że razem zaczęliśmy i razem skończymy. Patrząc z perspektywy czasu mimo wszystko można teraz dłużej poleniuchować wiec wszystko ma swoje dobre i złe strony. Zwłaszcza, że warunki ku temu mamy wyśmienite. Wynajęliśmy 2 pokojowe umeblowane mieszkanie po zbiciu ceny płacimy obecnie 24 złote za dobę. Jest lodówka i gaz - do woli mogę pić kawę, której nie było w chinach jak wielu innych rzeczy. W Kirgizji trzeba się meldować na okres pobytu. Na same taksówki wydaliśmy, że 500 somów. Trzeba wypisywać dwa druczki, jechać do banku, wpłacić 100 somów, zrobić ksero paszportu i czekać w paru kolejkach, aby uzyskać pieczątkę. Tą też dostaliśmy z łaską, bo od 1 lipca obowiązują wizy dla polaków i nie bardzo wiedzieli, co zrobić jak my będziemy do 7 lipca bez wiz. Ale jakoś poszło. Edek za 100 somów pospawał bagażnik. Chodzimy na basen z bardzo zimną wodą i opychamy się byle czym. Jest bardzo ciepło ponad 35 stopni. W Kirgizji było dużo Rosjan większość wyjechała, ale dużo zostało i widać ich na ulicach. Tak wiec nasza obecność nie jest juz żadna sensacją, bo można nas uznać za Rosjan i nie zwracają na nas uwagi. Do woli można porozmawia w języku rosyjskim powszechnie tu używanym. Byliśmy u fryzjera za, 50 somów bo trochę juz zarośliśmy. Samolot z Taszkientu mamy 14 lipca wiec w Baku będziemy tez 14 lipca. Tak wiec, że 4 dni spędzimy na zwiedzaniu Taszkientu. Czasu w cholerę, można wypoczywać.
Z Osh do Taszkientu to 430 km więc pojedziemy powoli, 5 dni ,po drodze jedna górka 2200 m, która trzeba przeskoczyć. Będę kończył zakupiłem wszystko na sałatkę z pomidorów i za chwile będę zajadał.
Pozdrawiam wszystkich Odezwę się na początku lipca.

Wysłane przez qvejt56 05:55 Kategoria Kirgistan Tagged bicycle Komentarze (0)

OSH 2 tygodniowy wypoczynek

Podróże pod 3000 metrów.

sunny 30 °C

Wyjeżdżając z Kaszgaru przygotowany byłem na górki. Pierwszego dnia podjechaliśmy na wysokość 2400m, by następnego dnia zdobyć 3000m - po walce z wiatrem. W miasteczku, które odwiedziliśmy po raz pierwszy kontrolowano nam paszporty. Otrzymałem pytanie -" Co tu robimy? „ - Nie bardzo wiedziałem, co odpowiedzieć po blisko 2 miesięcznym pobycie w Chinach. Trzeciego dnia po kolejnej przełęczy na wysokości 3000m, dotarliśmy do granicy z Kirgizją. Tutaj pożegnalny kociołek - chińskie danie, z którego Edek był bardzo niezadowolony. Na granicy chińskiej były małe perturbacje z drugim imieniem Edka, ale jakoś przeszliśmy. Kirgizi nie robili żadnych problemów i po chwili rozbijaliśmy namioty w górach. Przygotowany na mrozy ubrany we wszystko, co miąłem przetrwałem noc.
large_CSC_3196.jpggggg
Kirgizja to inne krajobrazy. Jakby dotknięte czarodziejską różdżka wzgórza się zielenią, dookoła trawa ptaki i pełno drobnej zwierzyny. Pełno świstaków wydających ostrzegawcze piski. Ale to, co mnie zaskoczyło to góry. Widok ośnieżonych szczytów Pamiru zastanie we wspomnieniach na zawsze. Kirgiskie dzieci pozdrawiają każdego a ludzie zapraszają do rozmowy. Po 10 km skończył się asfalt i przez kolejne trzy dni walczymy z kamieniami kurzem i dziurami na drodze. Edka ponosi - macha do siebie ręką i cos wyzywa - ta droga go wykańcza.
Na drodze spotkaliśmy 6 motocyklistów z Niemiec i rowerzystę francuza- 4miesiące na trasie, jadącego do Wietnamu.
Pierwszego dnia zdobyliśmy przełęcz na na wysokości 3400 m i po malej walce z wiatrem oraz prowadząc rower około 10km-bo kompletnie nie dało się jechać, dojechaliśmy do miasteczka. Wybiegł chłopiec i zaprosił nas do domu.Za 150 sowom (10zl) spaliśmy - chociaż tez było bardzo zimno w pokoju na dywanach ( 3200 mnpm). Zjedliśmy po 2 miesiącach kartofle z jajkiem a rano jajecznice. Drugie dnia była przełęcz na wysokości 3608 m -dwie godziny mocnego podjazdu. U góry złapał nas deszcz i było bardzo zimno. Kirgiz zaprosił nas do jurty - napalił w piecu i rozegraliśmy partyjkę w warcaby. Po godzinie ruszyliśmy w drogę - piękny 80km zjazd w dół z bardzo malowniczymi widokami. Po dotarciu do miasteczka ( 1700 mnpm.) mały posiłek i hotel - przypominający wyprawy do Ukrainy -czyli są tylko łóżka i nic więcej -normalna masakra, ale nie dla nas. Zrobiliśmy flaszkę z gospodarzem pogadali o wszystkim. Rano w drogę i niestety znów górki, przełęcz 2400m. Potem w dół, ale droga masakra. Po przejeździe samochodu jeden wielki kurz a na drodze tarka. Jednym słowem Kirgizja to jedna wielka góra, bez dróg. Po przyjechaniu do OSH poszedłem do Hotelu, ale pani jak mnie zobaczyła brudnego i zakurzonego powiedziała ze nie ma miejsc ha ha ha.
Znaleźli się zaraz ludzie i wynajęliśmy mieszkanie na razie na trzy dni po 10 dolarów za noc od osoby. Nawet nieźle
Osh to 200 tys. miasto parterowych i 2pietrowych domków. Zjedliśmy mielonego z ziemniakami i surówka, wypili piwo, zjedli lody i poczuli się dobrze. Nareszcie normalne jedzenie i normalne smaki.
W Osh będziemy do 6 lipca, czyli dwa tygodnie. Wypocznę i wyrównam opaleniznę. Jutro napisze coś więcej, co robimy. Edkowi na tych wybojach rozleciał się bagażnik i będzie musiał coś kombinować
Moje kłopoty żołądkowe dawno się skończyły - myślę ze przeziębiłem żołądek zimną gazowaną colą na pustyni, którą piłem litrami. Nawet Edek ze swym żelaznym żołądkiem miął kłopoty i jak ognia unika w Osh kitajskich knajp.
To ciekawy kraj - pół litra kosztuje 50 somów (15somow-1 zloty), ale sok litrowy i mleko litrowe też kosztuje 50 somów, natomiast piwo kosztuje 30 somów. Ale żarcie normalne.
Pozdrawiam sympatyków mamy się dobrze, rowery również, jest upalnie i wokół pełno pięknych Kirgizek.
Na razie.

Wysłane przez qvejt56 05:01 Kategoria Kirgistan Tagged bicycle Komentarze (0)

Kirgizja

Górki

sunny 24 °C

Przeglądamy mapę i jest ze trzy przełęcze po 3000 m do przejechania żeby wydostać sie z Chin. No, ale wypoczęci damy rade.
Dzisiaj opanowałem chińskiego Mac Donalda i jedzenie w normie. Wypoczywam i oglądam telewizje, wieczorem mecz. Żołądek jeszcze pobolewa, ale jest lepiej. Zwiedziliśmy meczet w Kaszgarze i przejechałem się na wielbłądzie. Edek zmienił tylną oponę z przednią, bo juz miął trochę zjechaną. Przy okazji rano stwierdził ze nie ma w tyle powietrza. Znowu robota. Hotel taki sobie, ale można wytrzymać. Ludzie nie zwracają na nas uwagi, jest z 20 obcokrajowców.
Wrzucam parę fotek, bo kupiłem za 2 zloty nowe USB
Pozdrawiam i ściskam.!@

Stary cmentarz muzułmański
SSC_2801.jpg
Przydrożny FAST FOOD - masakra jak przyjrzy się sie z bliska
SSC_2799.jpg
Można podróżować osiołkiem
CSC_2796.jpg
Wygląda zachęcająco - ale ile można jeść to samo
SSC_2797.jpg
Ucieczka przed upalę pustyni pod most - jedyny cię w okolicy - dobrze jest mięć co pic!!!!!
CSC_2793.jpg
Drogowskaz do Kaszgaru - zostało 285 km
CSC_2794.jpg
Tak mieszkają - tylko łóżko i dywany - żadnych mebli - stad ta populacja!!!
SSC_2800.jpg
Handlują czym się da
SSC_2798.jpg
Nie tylko my leżeliśmy na pustyni
SSC_2804.jpg
Zarząd Crotos i ja
SSC_2802.jpg
Rzuciłem rower
SSC_2855.jpg
Rzeźnik - mięso nie w lodowce lecz na słońcu
SSC_2856.jpg
Jeszcze raz kupcy
CSC_2860.jpg

Wysłane przez qvejt56 04:36 Kategoria Chiny Tagged bicycle Komentarze (0)

Chiny końcówka

Kaszgar

sunny 23 °C

Powoli kończy sie nasz etap chiński. Do granicy pozostało 250 km górzystego odcinka, który mamy zamiar pokonać w trzy dni.
FSCN2469.jpg
Pustynia Gobi została pokonana. Smagani gorącym wiatrem i przypalani słońcem, dziennie wypijaliśmy od 3 do 5 l płynów i to było mało. Brak wody to coś okropnego i nie życzę doznać tego doświadczenia innym. Dobrze jest mięć obok siebie wieczorem w namiocie butelkę płynu, śpi sie spokojniej.
Spotkanie z Crotosami przebiegło spokojnie. Wymieniliśmy w wspomnienia i uwagi odnośnie trasy. Wieczorem oglądałem mecz z Niemcami.
Edek wyrzucił gaz i żywi sie w przydrożnych barach, ale ile można jeść makaron? Przeszedłem na gotowanie zwłaszcza ze serwowane jedzenie jest często nieświeże i nawet Edek, który ma żelazny żołądek czasami narzeka.
FSCN2470.jpg
=======Kucharz z dzieckiem w przydrożnym barze =====
Ja gotuje zupki i przynajmniej wiem, co jem.
Wizę uzbecka mamy od 7 lipca wiec mamy sporo czasu do spędzenia w Kirgizji, która od lipca wprowadziła wizy również dla polaków.
Kaszgar to spokojne miasto, jedzenia jest o wiele lepsze. Pozwiedzaliśmy wszystkie bazary. Zrobiłem małee pranie a wieczorem patrzymy na mecze. Pozwoliliśmy sobie na butelkę koniaku by uczcić nasze 5000 km po Chinach i szczęśliwe jego zakończenie. Trochę pobolewa mnie żołądek, ale myślę że z tego wyjdę.

FSCN2468.jpg

Wysłane przez qvejt56 06:21 Kategoria Chiny Tagged bicycle Komentarze (1)

(Wpisy 1 - 5 z 20) Strona [1] 2 3 4 »